23
Apr

Stara nowa ja

Oto ja: nowa i bardzo stara ja. Czasami czuję się jak nastolatka. Inne dni są tak ciężkie, że wydaje mi się, iż podciągam pod setkę. Ostatnio zauważyłam, że skóra na moich dłoniach wygląda na zmęczoną. Szybciej się męczę. Czasami talerz jakiś taki jest ciężki. Bratanica w zeszłym roku powiedziała mi jednak, że wyglądam bardzo młodo a pani w sklepie poprosiła o dowód, więc moje małe znaki czasu jakoś nie zawsze pasują do oceny innych, choć doprawdy nie wiem, na jaki to wiek wyglądam. Nie jest to dla mnie ważne.

Mimo, iż nie jestem nastolatką i pamiętam jak bardzo cierpiałam podczas dwudziestych urodzin (później już przestałam się odnosić do lat), to czasami martwi mnie jednak podejście świata do wieku. Przyjaciółka zaprosiła mnie na pół dnia do “sp” – miejsca, które po polsku nazywa się centrum odnowy biologicznej. Nic mi tam nie odnowiono, ale dziewczyna masująca mi burzącą się twarz powiedziała, że obecnie “wszyscy pragną młodości i botoxu”. Martwi mnie takie podejście do życia i cieszę się, że w sumie jakoś te trendy mnie nie dotykały. Znana byłam wśród znajomych z bardzo paskudnych ubrań (“O, mama przysłała?” mówił przyjaciel na studiach) i fatalnych fryzur, ale jakoś zawsze miałam to w dupie. Byłam otoczona ludźmi, którzy cenili mnie za szczerość i inne wady. Dopiero w pracy w mediach społecznościowych zaczęłam się zastanawiać nad wyglądem a i to z racji “rozpoznanaia w tłumie” a nie życiowej potrzeby.

Martwi mnie też nasze podejście do ludzi w różnym wieku. Z jednej strony życia całkowicie ignorujemy prawa dzieci i młodzieźy do niezależnego myślenia (o świecie, ale i o sobie) i szkolimy ich na idealne istoty (w międzyczasie sami siedząc w pubie lub przed kolejnym ekranem). Po drugiej stronie czasu unikamy kontaktu ze starością, no bo przecież jest zmarszczona, chora i przypomina nam o naszym własnym przemijaniu.

No i teraz, jak sobie studiuję i psychologię i demencję do pracy (w domu starców, gdzie zajmuję się organizowaniem atrakcji) i widzę, że są ludzię, którzy zapadają na choroby demencyjne już w moim wieku, jakoś myślę nadal, że czasu nie ma. W pewnym sensie, sama dla siebie zawsze byłam, więc w wieku lat dziesięciu, dwudziestu czy trzydzeistu – byłam dla siebie tą samą Sylwią.

 

Leave a Reply