• PHOTOS

    History of me

    “I spent my life folded between the pages of books. In the absence of human relationships I formed bonds with paper characters. I lived love and loss through stories threaded in history; I experienced adolescence by association. My world is one interwoven web of words, stringing limb to limb, bone to sinew, thoughts and images all together. I am a being comprised of letters, a character created by sentences, a figment of imagination formed through fiction.” Tahereh Mafi

  • DIGITAL,  WELLBEING

    Digital detox

    This weekend means resting after the intense holidays for my family. I don’t have problems with my tech-life balance but this quiet weekend made me think more about my personal tips for healthy, balanced weekend offline. So here are my tips:

    1. Prepare. Warn your friends that you will be mostly offline and important updates can wait till Monday. They could alos call you instead. If you work in social media or need to have content our in your branded channels, plan it in advance. Most tools allow social media scheduling. If you do not like scheduling, plan light posts – for example sharing your weekend morning reads to your social channels. It will only take you a second.
    2. Check in but don’t surf. Unless you have a specific project in mind or need to switch off and want to surf the web and social media channels on purpose, don’t allow yourself too much time online. Check in in the morning or in the evening, or as often as you think it is really necessary (if your friends or family members are travelling you might wish to follow their updates, obviously). Be strict and sensible about your screen time. Stop for a second and think very carefully about your weekend alternatives: maybe a book or just cloud gazing from your garden bench would be much more fun right now?
    3. Manage incoming messages thoughtfully. To get things done and avoid a long to-do list on Monday you might need to address some emails or messages now, on the spot. If tasks are small, do it now and forget about it. Relax. If tasks are larger, manage people’s expectations and warn them that you might need a few days. You don’t have to get everything done on Monday and you do not need to think about those tasks over the weekend.
    4. Manage notifications. Check in, untick, forget about them. If they are still bothering you, move the relevant apps with a lot of notifications to the second screen of your mobile – this way you will not see them each time you glance at your phone.
    5. Relax and have fun. Screen is just a sign of your connection. Connection is actually really good. Having a chat with an old friend can make you smile – there is nothing wrong with virtual collective happiness. As long as it works for both of you. Play games. Choosing your task and completing it means achievement – those make us happy and proud. In a good way. Choose a game, choose your level, complete it. Focus on your feelings – if you are still relaxed and a bit cheered up, it’s a sign of fun. Fun is OK. Fun can be addictive, but is that really such a bad thing? Research a new topic or a household hack. Learn something new. Brain stimulation with news and learnings is good for you. Browse friend’s travel photos not with envy but with admiration and a bit of dreaming: why not aiming to go there one day too? Dreaming is what makes us human. In all this remember that screens and Internet connection do bring us together and expand our horizons, but there are other ways to connect with the world. Use them all for your own benefit.

    Photo by Anete Lūsiņa on Unsplash

  • DIGITAL

    The digital we don’t really talk about

    I have to admit it: I did it too. I focussed on the negative impact of the digital so much recently that I stopped looking out for positive stories. Stories of inspiration. Stories reminding me just how wonderful, life saving even, digital worlds and online connections can be. Today I came across this story of Lauren, a chronically ill teen girl, describing how technology and online connections helped her through her really difficult and challenging (to me quite unimaginable!) times. Careful, it is a moving but also shocking read for those of us who do not have a lot of experience with hospitals or doctors. The reality of this girl is not something I can relate too, but I do know the overwhelming feeling of reaching out to new friends online and meeting them after years of online conversations. I know that feeling of knowing so much about the other, even though you have just met for the first time now. Because here is the real truth behind our online and offline lives: in both worlds the relationships we build can be quite real and deep. It really depends on our honestly, our willingness to share and to work towards a thriving relationship. Each connection can be different – some are stronger than others. But we cannot assume that the offline connections only will matter in the end. Because it is really down to us to give all those connections meaning – regardless of their channel. Sometimes a coffee shared in a local bar means a lot, of course. But so does a giggle shared over a silly photo of our pet at times when even smiling is can be hard. Our shared experiences of our communication are the glue of our relationships. We must not forget that.

    I am so glad to see platforms like Narratively reminding us the less trendy, but incredibly important stories – where tech and digital are just tools helping us find humanity in each other.

    Photo by Dan Gold on Unsplash

  • PHOTOS

    Dreams

     

    “You think your pain and your heartbreak are unprecedented in the history of the world, but then you read. It was books that taught me that the things that tormented me most were the very things that connected me with all the people who were alive, who had ever been alive.” James Baldwin

  • POLSKI

    Wakacje

    Jesteśmy w domu od kilku dni a ja nadal nie mogę wrócić do siebie po wakacjach. Już dawno nie byłam na tak intensywnym wypoczynku i po prostu nie mogę się pozbierać. Z jednej strony świetnie się bawiłam w Mołdawii i wiele się dowiedziałam o tym kraju i o dzieciństwie mojego męża. Z drugiej strony jestem niewyspana i bardzo obolała od bezustannego chodzenia w 34 stopniach ale też zupełnie wyłączona z normalnego trybu życia – mam trudności z powrotem do realiów.

    Zastanawiam się ostatnio bardzo nad teorią wakacji. Tutaj w Anglii wyjazd na tydzień czy dwa jest w pewnych okresach roku wręcz obowiązkowy – wszyscy jadą, kompletnie zapominają o pracy i wracają opaleni do przepełnionych skrzynek elektronicznych. Ja nigdy tak do wakacji nie podchodziłam. Po pierwsze zawsze spędzałam je aktywnie. Po drugie jako właścicielka własnej firmy nie mogłam sobie już od wielu lat pozwolić na niesprawdzanie wiadomości. Więc ten wyjazd trochę zwalił mnie z nóg i ciężko mi wrócić do pracy. Nadal nie wysypiam się, męczę się szybko i bardzo powoli myślę – robię literówki! Trzy poranne kawy nie pomagają.

    Kto wymyślił takie podejście do wypoczynku? Dlaczego jako społeczeństwo wybieramy się na dwa tygodnie i wracamy do “ciężkich” realiów zamiast nauczyć się odpoczywać codziennie a może nawet nie przemęczać się? Ja rozumiem, że wszyscy mamy wiele obowiązków. Nie ukrywam, dla kobiet prowadzących dom, wychowujących dzieci i pracujących (dla innych albo i dla siebie) taka mieszanka obowiązków nie pozwala na czas wolny. Ale w moim wypadku, ponieważ w pewnym momencie się wypaliłam, lżejsze i spokojniejsze podejscie do życia tu i teraz okazało się zbawieniem.

    Ja odpoczywam każdego poranka jak popijam poranną kawę. Nauczyłam chłopców, że koniecznie muszę mieć pół godziny dla siebie. Nauczyłam samą siebie wcześniej stawać – bo okazuję się, że osoby poranne i wieczorne to bzdura. Poranne wstawanie jest kwestią motywacji i dobrego nawyku. Zorganizowanie zadań i domu też dużo pomaga, bo każdy wie, co ma zrobić i zdaje sobie sprawę, że jak nie wykona swoich obowiązków to druga osoba traci na własnym wolnym czasie.

    W pracy zaplanowałam sobie dużo czasu na: odpoczynek, małe i drobne czynności – sprawdzanie maili, administracja, rozmowa z listonoszem, transport (aby się nigdzie nie spieszyć i nie denerwować w autobusie),  robienie kawy i rozmowę z współpracownikami (co też jest pracą!), na posiłki i na skupienie się na specyficznych zadaniach. Dobre planowanie wchodzi w krew i po pewnym czasie człowiek uczy się przemyślenia, wykonywania i ewaluowania tego co było zrobione. Bo jak ma się wszystko skończone przed wieczorem lub weekendem to nie ma stresu na ten okres wyznaczony do odpoczynku.

    W moim przypadku musiałam też się nauczyć, że jestem po części artystką. Mimo funkcjonalności rutyny, czasami mam ochotę robić wszystko trochę inaczej, więc mam w tygodniu i w dniach kilka możliwości na wolność: gapienie się w okno autobusu (zamiast czytania nowej książki na wykłady), wyskoczenie na działkę po długim okresie intensywnej pracy (zamiast zabierania się za statystyki czy finanse), spacer i zabawa z psem zamiast poważnej rozmowy z synem. Po prostu wybieram sobie własne zmiany, bo wiem, że reszta tygodnia i tak mi wyjdzie.

    Wakacje są więc dla mnie przeważnie tylko kontynuacją takiego właśnie podejścia do życia. Jak podstawy są dobrze wybrane i zaplanowane i nie zabieramy się za coś, co z góry z założenia jest cholernie stresujące, to wiemy, że będzie to zrobione. Jeżeli znamy siebie dobrze, to wiemy też jaki jest nasz styl i pracy, i odpoczynku. Jeśli mamy nawyk odpoczynku codziennie i takiego dziennego, tygodniowego, sezonowego sprawdzania co było zrobione i co trzeba zrobić – to nic nie będzie nas stresować. Poza niespodziankami losu, albo bardzo nieprzyjemnymi ludźmi, czego nie da się ani zaplanować, ani uniknąć.

    Jeżeli wreszcie zrozumiemy, że praca to nie tylko kopanie rowów i budowanie domów (co jest trudne, nie przeczę), ale też i rozmowy z ludźmi, planowanie i organizacja, czekanie, myślenie i nauka, i wiele innych aspektów życiowych to w sumie wakacje nie będą nam chyba potrzebne?

    No bo kto potrzebuję powrotu to długiej listy nowych obowiązków po tygodniu leżenia na plaży? Kto czuje się w taki poniedziałek wypoczęty?

     

    Photo by Christopher Rusev on Unsplash